Przed Wami druga część wywiadu z „Flaszeczką”! Rozmawiamy o jego grze online i live, sukcesach, pokerze online i podróżach do Izraela.

Od pewnego czasu na naszym portalu możecie znaleźć „Podcast PokerGround”, w którym gościmy ciekawych gości. Dotychczasowe odcinki znajdziecie tutaj.

Nie zapominamy jednak o tych, którzy cenią sobie wywiady do czytania. W maju naszym gościem była Anna Grzesik, która na Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej realizuje projekt badawczy poświęcony pokerowi.

W czerwcu rozmawiałem z „Chesterem”. Pierwszą część znajdziecie tutaj, a drugą tutaj. Natomiast w lipcu moimi gośćmi byli „Doro” i „Jack Daniels”, którzy opowiedzieli o kulisach pracy reportera turniejów pokerowych. Pierwszą część znajdziecie tutaj, a drugą tutaj.

Poniżej druga część mojego wywiadu z Flaszeczką”. Pierwszą znajdziecie tutaj.

W pokera może grać każdy

W pierwszej części wspomniałeś o Unibet Series of Poker. Na YouTubie są nagrania stołów finałowych sprzed ustawy hazardowej. Fajnie byłoby, gdyby prawo się zmieniło i wróciłyby takie turnieje.

Piękna historia i szkoda, że to wszystko tak się ucięło i zakończyło w 2009 roku. Gdyby nie ta ustawa, to polski rynek pokerowy byłby w zupełnie innym miejscu.

Pamiętam ligi studenckie i miejskie, które rozgrywano przed ustawą. Jeszcze chwilę po ustawie je rozgrywano. Świetnym przykładem jest też duża, darmowa liga w Australii. Na najlepszych graczy czekają duże nagrody w finałach.

W Polsce też jest na to popyt, każdy uwielbia grać. Mogę przypuszczać, że w niektórych miastach nadal mogą być rozgrywane ligi studenckie itp. Jednak wiadomo, że to już nie to samo. Nie chodzi o to, żeby być zawodowym pokerzystą i z tego żyć, bo takich ludzi jest tylko jakiś niewielki procent. W pokera może grać każdy i nawet amator normalnie w pojedynczym turnieju jest w stanie wygrać z zawodowym graczem, co odróżnia ten sport od innych.

Większość ludzi pokera traktuje jako rozrywkę. Jest sposobem na spędzenie wolnego czasu ze znajomymi, na oderwanie się od codziennych problemów. Tak to wygląda i nie widzę w tym nic złego dlatego nie powinno to być przez nikogo zakazywane.

poker
„Flaszeczka” / ©UnibetOpen.com

W pokera grasz już dwanaście lat. Jesteś więc „pokerowym dinozaurem”, jak o sobie lubi mówić Marcin Horecki, gdy chodzi o doświadczenie w grze. Wtedy poker wyglądał całkiem inaczej.

Można powiedzieć, że to zupełnie inna gra niż dekadę temu. Marcina Horeckiego bardzo cenię. Utrzymywanie się na wysokim lub bardzo wysokim poziomie przez tyle lat, praktycznie od samego początku to nie lada sztuka. Wtedy to był zupełnie inny poziom, całkowicie inna taktyka gry i strategia. Trzeba mieć głowę na karku i być „ogarniającym” nie tyle zawodnikiem, co człowiekiem, żeby tyle czasu przetrwać i dalej w tej branży trwać.

Duma z tytułu TCOOP

Biorąc pod uwagę twoje pokerowe doświadczenie, jakie rzeczy wskazałbyś jako denerwujące i zadowalające w tej grze?

Najbardziej podoba mi się ta rywalizacja, adrenalina. Tyle lat gry, tyle rozdań, a nadal można jakąś rękę inaczej rozegrać, inaczej „rozkminić”. To jest fascynujące. A druga rzecz to podróże. Śmiem twierdzić, że w normalnej pracy nigdy nie miałbym takich możliwości wyjazdowych i zobaczenia kawałka świata.

Jeśli chodzi o denerwujące rzeczy, to najbardziej denerwujące są downswingi.  Tym bardziej, że jestem graczem MTT, to te okresy są dłuższe. Trzeba mieć naprawdę twardą głowę, żeby to człowieka nie denerwowało, a denerwuje i drażni na pewno każdego. Wiadomo, że jest to wszystko wkalkulowane, nieuniknione itp. Nie zmienia to faktu, że jest to frustrujące i trzeba nad tym cały czas pracować.

Wróćmy do Twojej pokerowej kariery. W pokerze istnieją tylko dwie drogi – turnieje i gry cashowe. Jak mówiłeś, jesteś graczem MTT, ale czy nie ciągnęło Cię do gier cashowych? Co było decydujące dla Twojego wyboru?

U mnie było na początku tak, że zaczynałem uczyć się na grach cashowych i Sit&Go. Trzeba jednak zaznaczyć, że dziesięć lat temu to był zupełnie inny poziom, zupełnie inna gra. Tak naprawdę grałem wszystko – MTT, Sit&Go i gry cashowe. Podstawy szkoliłem na dwóch ostatnich rodzajach, ale gdy poker zaczął ewoluować i zwiększać poziom, poszedłem w kierunku MTT. Uważałem, żeby być w czymś dobrym, trzeba poświęcić i skupić uwagę tej jednej rzeczy, a nie ciągnąć wszystkie sroki za ogon. Postawiłem na turnieje i nie żałuję. Oczywiście cashówki również lubię i grywam, ale sporadycznie.

poker
„Flaszeczka” / ©Tomas Stacha, PokerFeverSeries.com

Rozmawiając o Twojej grze online przypomnijmy, że w 2012 roku zostałeś pierwszym polskim mistrzem Turbo Championship of Online Poker na PokerStars. Czy to był punkt przełomowy w Twojej karierze?

Pamiętam, że nie mogłem w to uwierzyć. To był format turbo, więc kilka godzin i wygrywa się taki znaczący turniej, a do tego to pierwsza edycja. To był pierwszy tak poważny i duży sukces. Byłem dumny z tego wszystkiego.

Niektórzy mogliby narzekać, że to turbo, więc wiadomo, że trzeba wygrać więcej flipów. Przecież to jest nieunikniona część pokera. Gdy ktoś mi mówi, że w formułach turbo nie ma „skilla” i liczy się tylko fart to nawet nie mam zamiaru wybijać mu tej myśli z głowy i z nim dyskutować. W formacie turbo również liczy się „skill”, ale jest po prostu zdecydowanie większa wariancja. Na dłuższą metę również w formułach turbo można być „do przodu”. Wtedy to było bardzo miłe i dało mi kopa do pracy. Każdy dobry wynik motywuje do notowania kolejnych dobrych wygranych.

Na swoim fanpage’u wkleiłeś zdjęcie 24-karatowego złotego card protectora, który otrzymywali wtedy mistrzowie TCOOP. Jak rozumiem, stoi gdzieś w honorowym miejscu?

Tak, jest na półce w moim gabinecie, gdzie pracuję. Jest na honorowym miejscu. Mam do niego duży sentyment i na pewno nigdy go nie sprzedam. Fajna sprawa. Kiedyś PokerStars działał zdecydowanie na korzyść graczy, aż chciało się grać. Firma nagradzała zwycięzców. Teraz to już się wszystko pozmieniało i nie ma takich gadżetów za zwycięstwa. Wspomnienia są, to motywuje mnie do dalszej pracy, że dalej można wygrywać.

Pokora

W 2016 roku byłeś blisko drugiego tytułu. Ostatecznie zająłeś drugie miejsce. W nawiązaniu do pierwszej części wywiadu, gdzie rozmawialiśmy o motywacji chciałem zapytać, czy przeważała u Ciebie radość z doskonałego miejsca, czy smutek, że nie udało się ponownie wygrać?

W tym turnieju był żal, bo wiadomo, że drugi tytuł to fajna sprawa. Jednak to drugie miejsce przyjąłem z pokorą, ponieważ przegrałem z zawodnikiem lepszym ode mnie, który ograł mnie w heads up’ie. Takie rzeczy się wie, czuje. Zrobiliśmy wcześniej „deala” także mimo wszystko byłem usatysfakcjonowany tym 2 miejscem.

Mogę tu podać inny przykład, w którym niby miałem dobry wynik, a który boli mnie do dnia dzisiejszego, ponieważ taki turniej może zdarzyć się tylko raz w życiu. Chodzi o Main Event z wpisowym 5.200$ podczas World Championship of Online Poker w 2014 roku. Udało mi się ten turniej „zdeepować” i zakończyć go na czternastym miejscu, gdzie przegrałem pamiętnego flipa z Fedorem Holzem – Q-Q na jego A-K. To jedyny moment w pokerze online, gdzie do dnia dzisiejszego czuję smutek i rozgoryczenie, że nie udało się wygrać nic więcej. Tak naprawdę ten turniej mógł zmienić życie, a tak to Fedor Holz wygrał flipa i widzimy, w jakim miejscu jest teraz.

To był początek jego niesamowitego pasma sukcesów, gdy udało mu się wygrać ten turniej i zgarnąć juz nie pamiętam nawet ile, chyba 1,3 mln dolarów i to po dealu. A za czternaste miejsce było „tylko” 55.000$. Niby dobre osiągnięcie, ale wielki żal, że jeden coinflip wygrany więcej i mogło być naprawdę zupełnie inaczej. To tkwi w mojej głowie.

poker
„Flaszeczka”, PokerFeverSeries.com

Od tego roku nie ma już TCOOP, ale w ich miejsce wprowadzono Turbo Series. Zaskakująca decyzja PokerStars.

Niewytłumaczalne jest takie zagranie. Cała firma próbuje odciąć się od przeszłości, kombinuje i wymyśla nowe formaty. Nie wiem, czemu to służy. Nawet nie będę wspominać o programach lojalnościowych bo to aż szkoda słów. Jestem przeciwny temu wszystkiemu. Można to porównać do tego, co było z European Poker Tour. Też wykombinowano, żeby odsunąć EPT, a w to miejsce wstawić PokerStars Championship. Przetrwało to rok. Gracze wywarli na organizatorach presję i EPT na nowo wróciło. Idealny przykład na to, że jak coś dobrze funkcjonuje nie powinno się tego zmieniać.

Żałuję, że nie ma już Full Tillt Poker

Pozostając w obszarze pokera online, chciałem Cię zapytać o szerszy obraz i rywalizację pomiędzy PokerStars i PartyPoker. Gdyby to był pojedynek pięściarski, to PartyPoker przeszło do mocnego ataku, a PokerStars próbuje się bronić, ale mocno dostaje po głowie.

PokerStars robi wszystko, żeby zrazić graczy do siebie, a PartyPoker to wykorzystuje. W PP jest bardzo dobre zarządzanie. PokerStars zawsze było wielkim monopolistą także czuł się pewnie i ta pewność została za bardzo uśpiona. Osobiście żałuję, że nie ma już Full Tillt Poker, ale to inny temat i szkoda, że to się tak wszystko nieprzyjemnie zakończyło. Tam mi się grało najlepiej. Tam mieli najlepszy soft.

Obecnie gram tylko i wyłącznie na PokerStars. Tu zawsze były turnieje, które mi odpowiadają. Natomiast PartyPoker praktycznie z miesiąca na miesiąc się rozwija. Robi wszystko w kierunku graczy, słucha ich i to się bardzo ceni. Łudzę się, że PS online się ogarnie i zmienią swoją politykę, jak zobaczą, że PP im odjeżdża. Liczę na to. Jest wolny rynek i PartyPoker idealnie to wykorzystuje i bardzo dobrze bo nie ma nic gorszego jak monopol. Rywalizacja musi trwać. Mam nadzieję, że Poker Stars podejmie tą walkę.

Jestem pozytywnie zaskoczony tym, jak zmienia się PartyPoker, jak weszli w turnieje live, jak zmienia się oprogramowanie i oferta turniejów. Nie rozumiem, dlaczego PokerStars nie zatrudni kogoś takiego, jak Patrick Leonard w PartyPoker, kto byłby łącznikiem pomiędzy graczami i firmą.

To jest podstawa. Nie rozumiem, jak można nie rozmawiać z graczami. To firma jest dla graczy, a nie odwrotnie. To przecież dzięki graczom firma zarabia. Jak dla mnie niezrozumiała polityka. Jak się nie ogarną, to z czasem PartyPoker stanie się wiodącą platformą.

W pokerze online zrobi się ciekawie także za sprawą pokerroomu online Phila Galfonda. Czy Twoim zdaniem ma on szansę odnieść sukces? Co musiałby zaoferować, aby przyciągnąć np. Ciebie?

To już trwa dosyć długo, ciągle się przeciąga. Nie wiem, czy nie jest czasem za dużo szumu, a nic z tego nie będzie. Na pewno musiałby zaoferować coś, czego gracze potrzebują. Chciałbym, żeby mu się udało, ponieważ im więcej alternatyw dla graczy, tym lepiej.

Prace nad Run It Once Poker trwają już dwa lata.

Czasami lepiej jest robić coś w ciszy i żeby projekt wypalił, niż duże zamieszanie, a później nic z tego nie wychodzi. Tak do tego podchodzę. Jak się uda i coś będzie, to super, a jak nie to nic się nie zmieni. Ja się nie napalam na jakieś nowe rozwiązania.

poker
„Flaszeczka” / ©Tomas Stacha, PokerFeverSeries.com

Porozmawiajmy chwilę o Full Tilt Poker. Na swoim fanpage’u napisałeś: „W mojej ocenie to najlepszy pokerroom online, jaki kiedykolwiek istniał na rynku”. Dlaczego Tobie grało się tam najlepiej? Co było decydujące?

Jak już wcześniej wspomniałem bardzo odpowiadał mi soft, kwestie wizualne. Lobby było bardzo przejrzyste i klarowne. Dla mnie odpowiedni był terminarz rozgrywek, tego, co grałem. Chodzi o takie podstawowe rzeczy. Może to jest kwestia gustu. Tam najwięcej grindowałem i zarabiałem swoje pierwsze nieco większe pieniądze. Chodzi też o przyzwyczajenie. A gdy FTP padło, trzeba było z automatu przenieść się na PokerStars i na nowo przyzwyczajać się do czegoś innego.  Na Full Tilt Poker grało mi się najprzyjemniej ze wszystkich platform, a próbowałem swoich sił na kilku.

Największy sentyment mam do Unibet Open

Na koniec wywiadu porozmawiajmy o twojej grze w turniejach live. Grasz od dobrych kilku lat, notujesz dobre wyniki. Na swoim koncie masz 32 miejsca płatne, w tym stoły finałowe Main Eventów Unibet Open i wygrany turniej boczny na EPT Malta. A czy pamiętasz swój debiut na zagranicznym turnieju?

Ciężko mi sobie przypomnieć gdzie i kiedy zagrałem swój pierwszy zagraniczny turniej. Pochodzę z Cieszyna, mieszkam w Krakowie więc na studiach w weekendy regularnie jeździłem do Ostrawy i tam sobie grałem. Natomiast jeśli chodzi o większe turnieje live to największy sentyment mam do Unibet Open. To były moje pierwsze większe turnieje zagraniczne i wyjazdy. Trzy lata z rzędu jeździłem do Cannes. To było takie moje regularne miejsce, ale tak naprawdę na każdy turniej z serii UO uwielbiałem jeździć. Bardzo atrakcyjne miejsca, super atmosfera, fajny klimat. Zawsze była mocna i towarzyska ekipa z Polski także ciekawie można było spędzić wolny czas.

Wiemy, gdzie najlepiej tobie się grało. A czy masz jakiś wymarzony turniej?

Poza Europę jeszcze się nie ruszam. Gdybym powiedział, że Las Vegas to byłoby to prawdziwe, ale zbyt banalne. Także chętnie wybrałbym się do Australii, zobaczyłbym tamten rejon świata i zagrałbym w Aussie Millions. To byłoby bardzo fajne przeżycie. Gdybym miał taką możliwość to na pewno bym się skusił.

poker
„Flaszeczka” / ©UnibetOpen.com

Jeśli chodzi o wyjazdy na turnieje live, to czy masz jakieś rady dla osób, które wybierają się na swój pierwszy zagraniczny turniej? Co Twoim zdaniem jest istotne, gdy planuje się taki wyjazd?

Ja polecam granie satelit online do turniejów. Mam na myśli grę o pełny pakiet. Przeżycia przeżyciami, ale na wyjazd patrzy się też ekonomicznie. Dobrze byłoby wygrać wpisowe razem z hotelem. To na hotel idą zwykle duże pieniądze. Plusem jest sytuacja, gdy w przerwie turnieju możesz wyskoczyć do pokoju hotelowego w tym samym kasynie, w którym rozgrywany jest turniej, żeby np. odpocząć. To duży plus w porównaniu do latania po całym mieście do kasyna. Standard też jest lepszy i czerpie się z pobytu dużo większą przyjemność.

A teraz jeszcze PokerStars i PartyPoker organizują dwa duże turnieje live, do których wpisowe to 25.000$. Turniej PartyPoker jest w listopadzie przy okazji Caribbean Poker Party, a turniej PokerStars będzie podczas PCA. W internecie można powalczyć o pakiety, te turnieje są ciągle promowane.

Jest to pchane, promowane. Na PS jest Platinum Pass. Różne formy wymyślają żeby go dostać. Rozumiem, gdy otrzymuje to zwycięzca jakiegoś turnieju. Natomiast np. w czerwcu w Marbelli na PokerStars Festival losowali ze wszystkich graczy, którzy awansowali do 2 dnia w turnieju za 330€. Także są różne możliwości dostania się do takiego turnieju.

Na pewno sprzyja to tym najlepszym, profesjonalnym graczom, dla których wpisowe do turnieju za 25 000$ to jest nic. Uważam, że będą mieli jeszcze większą przewagę nad tymi, którzy będą w tym turnieju uczestniczyć bo dla wylosowanych graczy takie pieniądze są ogromne. Zobaczymy, jak to będzie z frekwencją i jak to wypali pod względem organizacyjnym.

A jeśli chodzi o plany turniejowe live, gdzie będziemy mogli Tobie kibicować?

Live nie mam planów na ten rok. To znaczy na pewno Praga i festiwal EPT w grudniu. Jeżdżę tam od pięciu lat, to fajna lokalizacja dla mnie klimat grudniowy przedświąteczny bardzo mi tam odpowiada. Wcześniej nie planuję pokerowych wyjazdów. Teraz na pewno chcę skupić się na grze online, ponieważ ostatnio trochę mi tego brakuje.

Pod względem pokerowym jestem starej daty

Zbliżając się do końca, jeszcze pytanie o największe problemy pokera live. Czy to jest tzw. tankowanie, a może nieograniczona liczba re-entries w turniejach?

Wydaje mi się, że mimo wszystko formuła nielimitowanego re-entries nie zachęca nowych graczy do gry. W zwykłym freezeout każdy ma taką samą szansę. Teraz przewagę zyskują ludzie, którzy mają większy bankroll. Wydaje mi się, że to odstrasza osoby, które grają np. półzawodowo. Jest oczywiście też druga strona medalu, że ktoś, kto gra słabo, ale ma pieniądze może milion razy się wkupić. To zwiększa pulę nagród, możesz od niego wygrać więcej żetonów itp itd.

Jeśli chodzi o „tankowanie” to ciekawy temat. Wprowadzenie zegarów jest chyba dobrym rozwiązaniem, zobaczymy. Ja jeszcze nie miałem okazji grać z zegarami, więc nie mogę tego ocenić, ale wydaje mi się, że to zwiększy dynamikę i będzie działać na plus.

poker
„Flaszeczka” / ©Manuel Kovsca, PokerStars

A co z formatem big blind ante? Czy miałeś okazję grać w takim turnieju i jak oceniasz działanie takiego rozwiązania?

Tak, miałem okazję grać w formatach big blind i button ante. Trwa ten temat już parę miesięcy, a ja nadal nie mam wyrobionego zdania na ten temat. Są plusy i minusy. Pod względem pokerowym jestem starej daty, także do każdej zmiany podchodzę dość sceptycznie. Wszystko ewoluuje, więc pewnie za niedługo nie będzie wyjścia i trzeba będzie również i takie zmiany zaakceptować i się do nich przyzwyczaić.

Dyrektor turniejowy WPT powiedział niedawno, że jego zdaniem Main Event WSOP będzie rozgrywany od przyszłego roku z big blind ante.

Nie po to powoli wprowadzają te nowe formuły, żeby następnie z nich zrezygnować. Jak się to sprawdza i większości graczom odpowiada to niech tak będzie. Aczkolwiek uważam, że Main Event WSOP powinien być rozgrywany cały czas w tej samej jak dotychczas tradycyjnej formule.

Wyciszyć się

Jeszcze pytanie niepokerowe. Na początku wywiadu wspominałeś o bilardzie. Czy to była gra zawodowa?

Nie, absolutnie. To było tylko moje hobby i sposób na spędzanie wolnego czasu. Za czasów szkolnych sporo grałem jednak nigdy nie wskoczyłem na poziom zawodowy. Bycie zawodowym bilardzistą to jest już zupełnie inny poziom. Znam paru zawodowców z Krakowa, to jest całkowicie inna półka. Nie śmiem się do nich porównywać aczkolwiek zawsze chętnie z nimi przy stole powalczę. (śmiech)

Skończyliśmy taką tematykę pokerową, ale jeszcze pytanie do Ciebie o Twoje podróże, o czym wspominałeś przed nagraniem wywiadu. Gdzie lubisz jeździć, gdzie najlepiej się czujesz?

Ja lubię takie wyjazdy totalnie odcięte od pokera, żeby wyciszyć ciało i umysł. Takie aktywne wyjazdy to mam raz, dwa razy w roku na narty. Ostatnio to włoskie Livigno. A od trzech lat jeżdżę do Izraela, do Ziemi Świętej. To są takie wyjazdy, które pozwalają mi się wyciszyć, odnaleźć spokój wewnętrzny, co pomaga mi później w pracy i życiu. Może się to wydać dla niektórych dziwne, ale lubię przebywać w takich świętych miejscach.

poker
„Flaszeczka” w Izraelu

A czy te wyjazdy do Izraela łączysz z grą w pokera? Czy tam jest gdzie pograć w pokera live?

Jak już tam jadę to totalnie niepokerowo. Nawet jakbym chciał zagrać online to nie można bo np . w Betlejem, w którym nocuję, które leży w Autonomi Palestyńskiej, jest zablokowany poker online. Raz zdarzyło mi się na Malcie zagrać turniej z serii Israel Tournament International. To był jeden wielki kosmos i niesamowite doświadczenie. Wpisowe na poziomie 1.100€ a zarówno organizacja jak i zawodnicy na poziomie 10$. Szło idealnie odczuć podczas gry temperament i styl gry graczy rodem z Bliskiego Wschodu. (śmiech)

Co poleciłbyś do zwiedzania w Izraelu poza oczywistymi rzeczami?

Polecam np. odpoczynek nad Morzem Martwym. Posmarować się błotkiem oraz zażyć w morzu kąpieli brzuchem do góry. Odwrotnie nie polecam.

A jak wygląda np. kwestia połączeń lotniczych Polski z Izraelem? Czy łatwo jest się tam dostać?

Z połączeniami lotniczymi nie ma problemu. Są bezpośrednie samoloty napewno z Warszawy i z Krakowa do Tel Awiwu. Nie polecam wybierać się w miejsca poza izraelskie samemu. Jeśli chce się zwiedzać miejsca święte również np. na terenach palestyńskich, to w zorganizowanej grupie.

Co z pogodą? Kiedy najlepiej tam lecieć?

Wydaje mi się najlepszy jest początek października. Temperatura jak dla mnie jest wtedy w sam raz. Wcześniej jest bardzo ciepło, a w późniejszym okresie poranki i wieczory stają się już dość chłodne.

Dziękuję za wywiad.

_____

Obserwuj PokerGround na Twitterze

Zobacz także: Emocjonujące rozdanie podczas „Live at the Bike” – Pula o wartości trzynastu tysięcy big blindów! [wideo]

_____

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

baner Powerfest PartyPoker

The post [WYWIAD, część II] „Flaszeczka” – Postawiłem na turnieje i nie żałuję appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico