Dzisiaj wyjątkowo wpis w sobotę. Rzecz niecodzienna, bo ja z reguły w sobotę nie pracuję. Szabas to szabas, leżenie bykiem i czas dla rodziny. Ale, że jest kilka aktualnych tematów, na które chciałbym się wypowiedzieć, to piszę dzisiaj.

No właśnie. Są tematy, więc chcę się wypowiedzieć. Wypowiem się, bo mam okazję (bo mam bloga), chociaż nikt nie pyta o zdanie. Jak mi kiedyś powiedział przyjaciel – polski Żyd, w Izraelu od 1968 roku- gdy pomieszkiwałem u niego w Tel Awiwie: „Błażej, ja wiem, że ty mnie nie zapytałeś, ale jakbyś zapytał, to ja ci powiem – ty zgól te bródkę”. Po co o tym w ogóle piszę? Otóż dzisiaj będzie o żydach i Żydach.

Wszyscy jesteśmy sprawiedliwi

W Tel Awiwie przy koszernej wódzie

Mamy dyplomatyczną awarię. Im głośniej polski rząd krzyczy, że nie było polskich obozów zagłady, tym częściej to nieszczęsne określenie pojawia się w przeróżnych miejscach. Oczywiście tego typu bzdury należy piętnować, ale z drugiej strony warto by zachować jakieś rozsądne proporcje. Są dużo ważniejsze tematy.

Wściekamy się o te „polskie obozy” i nic dziwnego. Wydaje mi się jednak, że przeważająca większość przypadków, gdy pojawia się to określenie, wynika z ignorancji piszącego. Historią Holokaustu interesują się wyłącznie Polacy i Żydzi. Reszta ma to w tym miejscu, gdzie każdą inną opowieść sprzed kilkudziesięciu lat. I amerykański – czy duński, czy jeszcze jakiś inny – dziennikarzyna palnie tego typu skrót myślowy. W takich przypadkach bym się nie przejmował. Obozy były w Polsce, więc są „polskie”. Większość ludzi to idioci, wybaczmy im.

Inna rzecz, gdy o „polskich obozach zagłady” piszą Niemcy czy Żydzi. W przypadku pierwszych to wątpię, żeby była to dominująca narracja, i nawet jeżeli się tego typu wpadka zdarzyła, to musiała to być zamierzona prowokacja, albo już kompletny kretynizm i nieuctwo piszącego. Jeżeli zaś o „polskich obozach zagłady” piszą w Izraelu, to rzecz zaczyna się robić poważniejsza. Oni wiedzą najlepiej jak było. Wobec tego mają w tym jakiś interes – Polacy dają się podpuszczać, to ich podpuścimy.

Do ciupy za słowa

Polski rząd wymyślił sobie ustawę, według której będzie można karać pierdlem za opowiadanie bzdur na temat historii. Robi się groźnie, wydawało się, że czasy, gdy karano za obrazę majestatu dawno już minęły. Otóż nie. Najśmieszniejsze jest to, że tego typu opowiastki (że Polska jest współwinna Holokaustowi i tego typu dyrdymały) w Polsce raczej się nie pojawiają. Kogo więc polska sprawiedliwość chce ścigać? Amerykanów? Niemców? Żydów? W Ameryce? RFN-ie? Izraelu? Misiu, a co to jest ta ekstradycja? To taka ekstra tradycja, że jak nam ukradną furę to muszą oddać samolot.. Tyle to ma właśnie sensu…

Z drugiej strony, mniej śmieszne ale równie wkurwiające, jest zachowanie rządu w Izraelu. Otóż pewne państwo na Bliskim Wschodzie, nieuznawane przez sporo innych państw, ma czelność w ogóle odnosić się do ustawy, którą wymyślił sobie rząd innego, niepodległego i uznawanego na całym świecie kraju. Odwoływanie ambasadora, pogróżki i tego typu zabiegi. I jak ich nie kochać?

Napisałem kochać, ale na myśli miałem inne określenie odnoszące się do seksu, i to raczej mało eleganckie. Nie jestem antysemitą. Mam kilku żydowskich i arabskich przyjaciół (Arabowie to też Semici, jakby ktoś nie wiedział), to bardzo przyzwoici ludzie. Jestem jednak przekonany, że w kupie Żydzi to najbardziej wkurwiający ludzie na świecie. A jednym z najbardziej bandyckich państwa na świecie jest Izrael, zaraz za USA. I mimo, że ja jestem twardy i się nie dałem, to powiem tak – chcesz zostać antysemitą, pojedź do Izraela. Byłem dwa razy, boję się jechać trzeci raz…

Z górki na pazurki

W ostatnim wpisie pisałem o wyprawie Mackiewicza na jedną z wyższych górek świata. Jak się skończyło, wiadomo. Ja zdania nie zmieniłem. Wciąż uważam, że to była jego osobista decyzja i jego osobista wycieczka. I mam wrażenie, że on chciał już tam zostać.

To, że polski rząd zaoferował gwarancje finansowe, żeby te nieszczęsne helikoptery z pomocą mogły wystartować, to się chwali. Liczył się czas. Jednak dzisiaj przeczytałem, że koszty całej akcji bierze na siebie rząd. Kto, kurwa? Rząd? A rząd ma jakieś swoje pieniądze? Nie, rząd wydaje nasze pieniądze. A ja się nie zgadzam, żeby nasze pieniądze szły na finansowanie fantazji tego czy innego wariata. Odbyła się zbiórka, kasa jest. Teraz to już tylko wredny pisiorski PR.

Do następnego razu.

baner bonus 100% do 500$

The post Tabasco od Blasco – 022 appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico