Większość pokerzystów przez większość swojej przygody z pokerem – tak właśnie chciałem to ująć – kręci się w koło (zera) i nie potrafi wykonać kroku, który pozwoliłby im na wygrywanie z kimś więcej niż tylko z najsłabszymi graczami rekreacyjnymi. W niniejszym artykule pokażę Wam sposób myślenia, który pozwoli wznieść Wasze umiejętności na wyższy poziom, dzięki czemu będziecie w stanie wygrywać również z lepiej rozumiejącymi grę graczami regularnymi.

First things first

W tej sekcji chciałbym poruszyć dwie sprawy. Po pierwsze, musicie mieć świadomość tego, że Waszymi najbardziej wartościowymi klientami, którym – wybaczcie analogię biznesową – sprzedacie swój towar najłatwiej, najczęściej i z największym zyskiem, będą przez cały okres pokerowej kariery gracze rekreacyjni. Niezależnie od tego, na jakich stawkach będziecie rywalizowali, zawsze znajdzie się grupa graczy, która będzie miała luźne podejście do gry w pokera, do nauki gry etc. Nie jest prawdą, że na wyższych limitach nie ma takich graczy. Są. Być może przeciętny amator grający na NL100 będzie popełniał mniej gargantuicznych błędów niż jego odpowiednik z NL2, ale będą one na tyle kosztowne, że w starciu z graczami regularnymi i tak amator pozostanie bez szans. Waszą codziennością powinno być wyszukiwanie takich graczy od pierwszej sekundy, gdy dosiądziecie się do nowego stołu.

Mając powyższe na uwadze, z pewnością zgodzicie się ze mną, że wejście na kolejny poziom wtajemniczenia wiąże się z nabyciem takich umiejętności, które pozwolą wychodzić Wam zwycięsko ze starć nie tylko z VIP-ami, lecz również z graczami regularnymi. Niestety prawda jest taka, że w tzw. reg wars stosując „pokerowe ABC”, żadna ze stron nie osiągnie znaczącej przewagi, a o wyniku starcia w dużej mierze będzie decydowała dystrybucja kart. Pomyślcie teraz o tym, jak dobrze by było, gdybyście nauczyli się czegoś, co Amerykanie określiliby mianem „game changer”; czegoś, co pozwoliłoby przechylić szalę zwycięstwa w tej rywalizacji na Waszą korzyść.

Po drugie, muszę zaznaczyć, że punktem wyjścia do dalszych rozważań jest założenie, że to pokerowe abecadło w większym niż mniejszym stopniu macie opanowane. Pisałem już o tym w swoich tekstach, ale w jednym zdaniu to powtórzę, musiałem zrobić kilka kroków wstecz, żeby zrobić jeden wprzód, za to stabilny. Wam też doradzam takie podejście. Większość z nas ma ogromne luki w absolutnych podstawach: pot oddsach, equity, EV etc. i uwierzcie mi – bez uzupełnienia wiedzy nie będziecie w stanie dalej się rozwijać. Ja do takiego momentu doszedłem, wszystko w końcu zaczęło mi się mieszać – przez wszystko rozumiem wiedzę zaawansowaną, którą każdego dnia poznawałem, z wiedzą podstawową, którą miałem opanowaną po łebkach – dlatego uznałem, że czas zburzyć ten „domek z kart”, czas cofnąć się do poziomu fundamentów, wzmocnić je, a następnie zacząć budować nową strukturę, tyle że tym razem z betonu, a nie z papieru.

W jaki sposób wejść na wyższy poziom?

Czynnikiem, który da Wam przewagę nad regami nie tylko z mikrostawek, jest coś, co możemy nazwać świadomością zakresów.

Większość z nas miała w czasie swojej edukacji szkolnej do czynienia z szalonymi matematykami/fizykami. Być może pamiętacie ich słowa: „o każdej porze dnia i nocy, a szczególnie w chwili, gdy ktoś wybudzi Was ze snu, macie umieć wyrecytować nie tylko paciorek, ale macie również wiedzieć to, że wartość liczby π w przybliżeniu wynosi 3,14”. Stosując niedaleką analogię, można powiedzieć, że w każdym momencie rozdania, czyli przed flopem, na flopie, na turnie i na riverze, musicie być w stanie powiedzieć, jak wygląda Wasz range i jaki macie plan na rozgrywanie każdej jego części[1]. Zauważcie, jak kolosalna jest to zmiana. W pokerowym ABC zastanawialiście się wyłącznie nad tym, w jaki sposób z największym zyskiem rozegrać konkretne dwie karty, które zesłał Wam los. Teraz myślicie o każdej sytuacji w kategorii wojny zakresów.

Po co to wszystko?

Świadomość zakresów sprawi, że będziecie w stanie optymalizować obierane przez Was linie. Wiedząc, z jakich rąk składa się Wasz zakres, będziecie w stanie wybrać odpowiednie ręce do zagrywania dla wartości oraz do blefowania (gdy jesteście agresorami) oraz do wyłapywania blefów (gdy to rywal ma inicjatywę). Kontrolowanie całego zakresu sprawi, że w obu grupach – value i blef – znajdzie się pożądany przez Was stosunek jednych i drugich. Celowo użyłem tutaj słowa „pożądany”, a nie bardzo popularnego współcześnie określenia „zbalansowany”, bo często po prostu nie będziecie chcieli być w równowadze. Posiadanie „idealnie” zbalansowanego zakresu często będzie tylko sztuką dla sztuki, dlatego śmiało możecie odejść od równowagi, jeśli np. uznacie, że zwiększając wagę jednej z grup, będziecie w stanie w większym stopniu wykorzystać tendencje, które zdradza Wasz rywal.

Na koniec przykład pokazujące, jak świadomość zakresów działa w praktyce

Rozegrajmy sobie jedno rozdanie, w którym Gracz A (Reg) będzie dysponował jakimś zakresem, podobnie jak jego rywal, czyli Gracz B (Hero). Celem tego przykładu jest pokazanie Wam, o czym powinniście myśleć, gdy będziecie chcieli zrobić praktyczny użytek z kontrolowania zakresów.

Preflop  

Gracz A otwiera z HJ i po dwóch foldach akcja dochodzi do Gracza B, który staje przed decyzją dotyczącą tego, co zrobić. Z racji tego, że Hero znajduje się na SB, prawie nigdy nie będzie chciał wykonywać sprawdzenia, a jego opcje będą sprowadzały się do tego, czy 3-betować daną rękę czy foldować. Przypuśćmy, że Gracz B podjął decyzje o tym, że gra 3-bet. Nadmienię tylko, że przeciwko regowi Hero najczęściej będzie stosował linearny (zdepolaryzowany) zakres 3-betu. Na tym etapie gracz z SB powinien mieć bardzo dobre pojęcie dotyczące tego, jak wygląda zakres jego rywala (między 18-20%) i, co zrozumiałe, pełne rozeznanie dotyczące wszystkich składowych jego własnego zakresu (włączając w to liczbę kombinacji). Hero przebija, BB folduje, Gracz A sprawdza. Większość regów będzie w takiej sytuacji posiadała jakiś 4-betting range – bazowe założenie jest takie, że będzie on spolaryzowany – dlatego już samo sprawdzenie będzie mówiło wiele o tym, jakie ręce znajdują się w zakresie rywala.

Flop

Gdy pojawią się karty wspólne, Hero będzie musiał ocenić, który z graczy posiada na danej strukturze przewagę. Po poczynionych ustaleniach przyjdzie czas na wybranie jednej z trzech strategii kontynuowania gry: tzw. range bet (przewaga pozycji i range’u), zagranie zakresem spolaryzowanym (gracz na pozycji lub bez, z żadną lub niewielką przewagą range’u), tzw. range check (gracz na pozycji lub bez, duża przewaga range’u po stronie rywala). W powyższym scenariuszu, biorąc pod uwagę, że na tych pozycjach 3-bet wykonywaliśmy zakresem linearnym, w większości przypadków kontynuować będziemy grę zakresem spolaryzowanym, a więc betować będziemy najsilniejsze ręce i blefy, check-callować będziemy średniaki, a najsłabsze ręce w naszym zakresie będziemy poddawać. Hero wykonuję jakąś akcję.

Turn

Gdy pojawi się czwarta karta, w głowie naszego bohatera będą musiały odbyć się szybkie kalkulacje. Po pierwsze, trzeba określić, w jaki sposób akcja na flopie wpłynęła na wygląd naszego zakresu i zakresu rywala. Warto też zastanowić się nad tym, czy któryś z zakresów jest scappowany (ograniczony od góry, niezawierający najsilniejszych rąk). Po drugie trzeba oszacować, czyj zakres wzmocniła/osłabiła czwarta karta i ponownie przypisać każdą z rąk do jednej z czterech grup. Gdy zagrywamy dla wartości, zawsze miejmy w głowie korespondujące z tą linią blefy. Gdy blefujemy, miejmy świadomość tego, z jakimi zagraniami for value skorelowane jest nasze zagranie. Jak to pięknie określił kiedyś Steve Zolotow: „musisz rozgrywać tę samą rękę na różne sposoby, a różne ręce w taki sam sposób”. Aby zilustrować ciekawy koncept na riverze, załóżmy, że akcja na tym streecie przebiegła w sposób check-check lub check-bet-call.

River

Po wyłożeniu piątej wspólnej karty Hero zaczekał, a Gracz A postawił zakład. W tym momencie nasz bohater musi ponownie dokonać pełnej oceny tego, co do tej pory zaszło i oszacować, w jaki sposób wpłynęło to na range obu graczy. Następnie, jeśli nie ma żadnych innych readów, powinien policzyć tzw. RFE (required fold equity), jakie konkretną wysokością zakładu zapewnił sobie jego rywal. Dzięki spojrzeniu na sytuację z perspektywy rywala, Hero będzie wiedział, jak często musi w danej sytuacji sprawdzać, aby nie być wykorzystywanym przez strategię nadmiernego blefowania ze strony swojego przeciwnika. To już prawie koniec, ale Gracz B musi wykonać jeszcze jedno szybkie obliczenie[2]. Procentową wartość RFE musi odnieść do korespondującej z tą wartością części swojego zakresu, z jaką dotarł na river, i w ten sposób, biorąc jeszcze pod uwagę blockery i unblockery, wybrać konkretne kombinacje rąk, z którymi będzie grał call.

Przyznacie, że umieszczenie w centrum uwagi zakresów i kombinacji całkowicie zmienia sposób myślenia o prowadzeniu rozdania. Porównajcie teraz sytuację, w której pod uwagę braliście wyłącznie siłę własnych kart i szacowanie siły kart rywala na zasadzie „ma lub nie ma”, do całego skomplikowanego procesu, jaki w trakcie rozdania realizuje się w głowie doświadczonego gracza. Na koniec jedna, kolosalnie istotna uwaga: ten rodzaj analizy stosujcie wyłącznie wtedy, gdy macie do czynienia ze świadomym przeciwnikiem. Przeciwko graczom rekreacyjnym grając w ten sposób, będziecie tracili pieniądze, ponieważ ta część zakresu, która wymaga występowania folding equity, nie będzie rozgrywana w sposób efektywny. Słabi rywale sprawdzą Wasze blefy tylko dlatego, że w jakikolwiek sposób zahaczyli się o board. Przeciwko nim grajcie bardzo prostą strategią: value betujcie ich do chwili, gdy natraficie na opór. Rzadko blefujcie na wielu streetach.

Na dzisiaj to już wszystko. Mam nadzieję, że niniejszy artykuł sprawi, że otworzycie swoje umysły na myślenie o rozdaniach w wymiarze zakresów. Jeśli szukacie obszaru, który zapewni Wam przewagę nad większością konkurencji, podążajcie tym tropem.

[1] W idealnej sytuacji w pełni kontrolujecie także range rywala, co prowadzi do tego, że w pewnym sensie każde rozdanie rozgrywacie podwójnie tj. z dwóch punktów widzenia. Opanujcie tę sztukę, a będziecie w stanie wygrywać z regami nie tylko z mikrostawek.

[2] W grze ciężko o precyzyjne liczenie wszystkich kombinacji, chociaż domyślam się, że najlepsi gracze są w stanie do tego stopnia kontrolować zakresy własne i rywala, stąd też w ferworze walki trzeba polegać w większym stopniu na szacowaniu. Jedynym sposobem na zwiększenie precyzyjności szacowania jest praca z dala od stołów z programami typu Poker Cruncher czy Flopzilla i obycie z liczeniem kombinacji.

The post Świadomość zakresów kluczem do wejścia na wyższy poziom appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico