W kolejnym artykule Doro porusza temat zmęczenia w czasie gry. Przykład ilustruje obserwacją z ostatniej sesji Poker After Dark, a potem dzieli się śmiesznymi przypadkami przysypiania w czasie pracy i zabawy, których sam doświadczył.

Do napisania niniejszego artykułu skłoniła mnie obserwacja, którą poczyniłem w trakcie oglądania ostatniego odcinka Poker After Dark. Tym razem przy stole zgromadzili się sympatycy gry cash na wysokie stawki, a line-up był mieszanką zawodowców i bogatych amatorów.

W czasie drugiej sesji dobrego imienia graczy zawodowych bronili uznani pokerzyści, Matt Berkey oraz Jean Robert Bellande. Przy stole znajdowali się również inni weterani gier cashowych, ale o mniej medialnych nazwiskach. Widowisko śledziło się całkiem przyjemnie – możecie zobaczyć akcję z odtworzenia na PokerGO – a to dlatego, że nominalnie najlepsi gracze w tym gronie wcale nie odgrywali w nim głównej roli.

Zacznę właściwie od „przypisu”. Na Twitterze trwa obecnie „ukrzyżowanie” Matta Berkeya, któremu wypomina się słabą grę w starciu z biznesmenami. Wklejam ten wątek i kontynuuję swój temat, który może być bezpośrednio związany ze słabą dyspozycją Amerykanina.

Czy na pewno jesteś w formie podczas gry?

Pierwsza rzecz, jaka rzuciła mi się w oczy w trakcie oglądania relacji, to nie jakieś spektakularne rozdanie, ale potężne wory pod oczami Matta Berkey’a oraz nagminne ziewanie z jego strony i JRB.

Do transmisji dołączyłem ok. godz. 3 w nocy, co w przełożeniu na czas Las Vegas, gdzie odbywa się gra, dawało porę NAJWYŻEJ wieczorną. Jakim cudem obaj profesjonaliści, którzy swoim zachowaniem bardziej przypominali ryczącego lwa z czołówki filmowej MGM, niż osoby będące akurat w pracy, zasiedli do tej gry w tak kiepskiej formie?

Na ich usprawiedliwienie mam dwa argumenty. Bardzo łatwo mówi się o graniu swojej A-game i o powinności jej zakończenia, gdy nasza dyspozycja daleka jest od doskonałej. Nietrudno przekonać się do tego, gdy gramy w kasynie lub z kolegami, a już najłatwiej w trakcie sesji online odbywającej się w domowym zaciszu. O wiele trudniej zrobić to w czasie telewizyjnego show, w którym jest się gwiazdą, a przez to występuje się w roli nieformalnego gospodarza. Ciężko sobie wyobrazić, że osoba grająca nominalnie pierwsze skrzypce nagle wstaje, dziękuje za grę i życzy wszystkim dobrej zabawy.

WYJĄTEK: Tak tylko potrafi zrobić Phil Hellmuth. Sytuacja miała miejsce w czasie cashówki Hellmuth’s Invitational w Rozvadovie. The Poker Brat stiltował, wstał od stołu i na jakiś czas gospodarza nie było w grze. Ot, cały Phil.

Poker After Dark - wyniki

Drugi powód, który może sprawić, że zawodowcy mimo zmęczenia nadal siedzą przy stole, wynika z tego, że to właśnie oni są tymi zawodowcami. Są rekinami, którzy zajmują dany akwen i pożerają każdego, kto będzie próbował zaistnieć w rejonie ich urzędowania. A jeśli w ich mniemaniu w grze występuje wiele „złotych rybek”, to warto się trochę pomęczyć.

Kiedyś ktoś, niestety nie pamiętam kto, na pytanie o to, kiedy powinniśmy kończyć naszą pokerową sesję, odpowiedział mądrze, że „wtedy, kiedy warunki przy stole się pogorszą. W przeciwnym razie, a już w ogóle wtedy, gdy gra jest wyjątkowo dochodowa, powinniśmy siedzieć do upadłego, a jeśli to wymaga włożenia sobie w oczy zapałek, to winniśmy to zrobić”.  Mimo wszystko nie próbujcie tego w domu …

JRB zakończył wieczór uboższy o 200K, Berkey o ponad 80K, a na czele stawki był jeden z zawodowców, którzy rzadko występuje w świetle reflektorów, Billy O’Neil. Tuż za nim uplasowała się potencjalna „rybka”, biznesmen z Hong-Kongu, Stanley Choi. Tak czasami bywa… Nie mam dowodów na to, czy zmęczenie było kluczowym czynnikiem decydującym o wyniku rozgrywki, ale nie mam też dowodów na to, że tak nie mogło być.

Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień

Czy mi się zdarzyło kiedyś zasnąć w pracy? Nagminnie mi się to zdarza, bo siedzę po nocach, żeby wyszukać ciekawy temat, o którym mógłbym napisać lub nadrabiam zaległości na PokerGO. Ale nie ma nic za darmo. Potem wyraźnie czuję, że posiedziałem w czasie następnego

dniaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa.

Tak właśnie wygląda moment, gdy głowa spadnie mi na klatkę piersiową, a palec zatrzyma się na jednej z liter. Śmieję się z tego za każdym razem, ale też wiem, że trochę przeginam, bo raczej nie powinno dochodzić do takich sytuacji. Moja głowa jednak nie opada na klatkę piersiową w świetle jupiterów i ja nie ryzykuję w każdej chwili setkami tysięcy dolarów.

Podobny obraz

W czasie sesji pokera online też zdarzyło mi się wielokrotnie przysnąć. W grach cashowych nie ma z tym wielkiego problemu, bo gra wrzuca nas na sit-out po jednym rozdaniu, ale w turniejach bywa to bardziej bolesne. Mój rekord to drzemka przy jedenastu 9-osobowych stołach SNG za 11$. Na szczęście, i tu duże uznanie dla PokerStars z czasów rodziny Scheinbergów, room oddał mi wszystkie pieniądze, jak napisałem do supportu. Widzieli, że na moim koncie nie było żadnego ruchu, a operator zinterpretował to jako problemy techniczne. Piękne to były czasy na PokerStars…

Podsumowanie

Zabrzmi to jak frazes, ale jeśli choć jeden z Czytelników dzięki mojej radzie nie straci wpisowego do turnieju czy buy-inu w grze cashowej, to oznacza, że warto było:

Ludzie, siadajcie do gry tylko wtedy, gdy jesteście wypoczęci.

Tym bardziej, jeśli zawodowo gracie w pokera. Umówmy się, nikt z nas nie jest pilotem samolotu, i nie mamy w rękach życia swojego i pasażerów, ale czegokolwiek byśmy nie robili, to skutki zmęczenia mogą być dla nas i dla efektów naszej pracy bardzo niekorzystne. Jak najczęstszego grania A-game życzy Wam wyspan…. dcvqeevvqevvvvvvv.

Dołącz do najlepszych na PartyPoker!

Dołącz do najlepszych na PartyPoker - Jason Koon!

The post Kto nigdy nie przysnął przy stole, niech pierwszy rzuci kamień! appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico