Na przestrzeni lat w branżowej literaturze znaleźć można różne rady dotyczące sposobu prowadzenia gry na flopie. W niniejszym artykule opowiem Wam o tych punktach widzenia różnych autorów.  

O c-betowaniu flopów napisano już wszystko. Niemal każda książka, której zadaniem jest nauka gry w pokera, zawiera rozdział poświęcony wyłącznie temu zagraniu. Nie powinno to nikogo dziwić, ponieważ w rozdaniach, w których w roli agresora docieramy do flopa, notorycznie stajemy przed decyzją dotyczącą tego, czy chcemy stawiać zakład kontynuacyjny czy nie. Jako ciekawostkę mogę Wam tylko powiedzieć, że wiele lat temu, gdy przyswoiłem podstawowe prawidła dotyczące sztuki c-betowania (w domyśle light), byłem przekonany, że właściwie to jestem już o krok od przejścia pokera. Na samo wspomnienie o tej sytuacji na mojej twarzy maluje się słodko-gorzki uśmiech politowania.

W swojej naiwności i niewiedzy miałem jednak trochę racji. Całkiem nieświadomie, jednak dobrze wyczułem, że flop jest niesłychanie istotną fazą większości pokerowych rozdań. W pewnym sensie można powiedzieć, że faza przed flopem – z racji tego, że występuje w każdym rozdaniu – jest najważniejsza, a druga najistotniejsza część rozdania rozpoczyna się od decyzji dotyczącej naszej akcji, gdy na stole leżą już trzy karty wspólne.

Od kiedy pamiętam, czytałem każdą książkę, jaka wpadła mi w ręce, każdy podręcznik do nauki gry w pokera. Tylko dlatego, że nie przykładałem się do nauki, nigdy nie osiągnąłem niczego znaczącego w tej dyscyplinie, jednak zawsze zwracałem uwagę na to, co dany autor ma do powiedzenia na temat c-betowania. Być może podświadomie chciałem sprawdzić, czy moja wiedza rzeczywiście sprawdza się w praktyce i czy znajduje potwierdzenie w innych źródłach. Muszę powiedzieć, mniej więcej jak rasowy polityk, gdy zada mu się niewygodne pytanie, że było właściwie tak lub ewentualnie nie. Wynikało to z tego, że różni autorzy w różny sposób podchodzili do rozpatrywania tego tematu. Gdy pisali w tożsamym nurcie, moja wiedza była aktualna. Gdy ktoś wychylił się i zaproponował inne podejście mające na celu ocenę sytuacji na flopie, często nie miałem racji.

Różne sposoby oceny flopa

Najpierw uczono mnie bardzo prostej strategii – skoro przeciętnie trafiamy flopa w 2/3 przypadków, to właściwie c-bet z każdą ręką będzie wykazywał profit. Ta strategia szybko jednak przestała być skuteczna. Pokerzyści szybko połapali się w tym, że uderzamy z każdą ręką, z jaką doszliśmy do flopa, i zaczęli stawiać większy opór.

Kolejne podejście służące do ewaluacji flopa wymagało od pokerzysty wniknięcia w jego strukturę. Mądre książki podawały, że c-betowanie wszystkiego nie jest już tak dochodowe jak kiedyś, dlatego też od teraz warto nasze działania różnicować w zależności od tego, czy flop jest mokry (skoordynowany, umożliwiający drawy zarówno do strita jak i do koloru) czy suchy (zawierający karty w niewielkim stopniu ze sobą powiązane). Zaczęto też mówić więcej na temat innych czynników, zupełnie niezwiązanych z wyglądem flopa, które mają ogromy wpływ na wybór optymalnej decyzji. Przed podjęciem decyzji pokerzysta powinien wziąć pod uwagę min.:

  • kim jest jego przeciwnik i jakie są jego tendencje, które możemy spróbować wykorzystać;
  • jak oceniamy nasze folding equity;
  • jakie mamy opcje na kontynuowanie agresji na dalszych steetach;
  • kto znajduje się na pozycji;
  • ilu graczy znajduje się w rozdaniu.

Nieco nowsze podejście bazuje na szacowaniu statyczności i dynamiczności flopa. Mówiąc w dużym skrócie, board statyczny to taki board, na którym już od flopa można przewidzieć, jaki układ najczęściej będzie układem wygrywającym (np. top para na flopie K22). Na przeciwnym biegunie znajdują się flopy dynamiczne, a więc takie, które umożliwiają różnorodne drawy. Na takich strukturach do wygrania rozdania często trzeba będzie skompletować przynajmniej top dwie pary lub lepsze układy. Prosta zasada wynikająca z tego podziału głosi, że znacznie częściej będziemy chcieli c-betować bardziej statyczne boardy niż te dynamiczne.

Kolejne, obecnie bardzo popularne podejście, wprowadza do sztuki c-betowania pojęcie zakresów. I tak:

  • jeśli posiadamy przewagę pozycji i zakresu, często będziemy chcieli stosować tzw. range bet; duża częstotliwość i niskie sizingi.
  • jeśli sytuacja jest odwrotna, a więc to rywal może w danym rozdaniu rozkoszować się przewagą obu tych czynników, możemy grać z całym swoim zakresem range check.
  • w przypadkach pomiędzy przechodzimy do c-betowania zakresem spolaryzowanym, który dzielimy na cztery kategorie: 1) zagrania dla wartości z najsilniejszymi układami; 2) zagrania dla blefu z najlepszymi niegotowymi układami; 3) zagrania check-call z układami o średniej sile; 4) zagrania check fold z kompletnymi śmieciami.

Ostatnim sposobem na wybór strategii na flopie jest odniesienie się do tego, co wypluwają ze swojego wnętrza solvery (GTO). Te programy pokazują nam, w jaki sposób – jak często i jakimi sizingami – powinniśmy grać konkretne zagranie, aby perfekcyjnie grający przeciwnik nie był w stanie wykorzystać naszej strategii.

Na koniec warto powiedzieć, że podane metody oceny flopa często bardzo mocno przenikają się wzajemnie, i że to nie jest tak, że kolejna metoda całkowicie wypierała poprzednią. Warto jeszcze zwrócić uwagę na to, że pierwsze sposoby radzenia sobie z grą na flopie rozpatrywały zagrania kontynuacyjne „w próżni”, natomiast współczesne metody oparte są na dogłębnej ocenie, która pod uwagę bierze zakresy graczy uczestniczących w rozdaniu.

The post Jak c-betujemy flopy dzisiaj i jak to było w przeszłości? appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico