Czekanie jest jednym z elementów pokerowej rozgrywki. Gdy stosowana przez Was strategia obejmuje czekanie zarówno z silnymi, jak i ze słabymi układami, Wasza słabe checki są odpowiednio chronione, a gra trudniejsza do rozszyfrowania. Najczęściej jednak równoważenie okoliczności, w których czekacie, mija się po prostu z celem.

Jakie jest ulubione zagranie niedoświadczonych pokerzystów? Blef. Technicznie rzecz ujmując, jest to betowanie z ręką, która nie miałaby szansy wygrać, gdyby doszło do showdownu. Mi na szczęście faza fascynacji losowo wykonywanymi blefami albo wcale się nie udzieliła, albo była na tyle krótkotrwała, że nie warto o niej pamiętać. Po prostu zawsze bardzo lubiłem betować for value – nawet, gdy tak naprawdę nie wiedziałem jeszcze, co to wyrażenie oznacza, i że w ogóle istnieje – bo w ten sposób mogłem gromadzić żetony. Natomiast brzydziłem się czekaniem. Czekanie nigdy nie przynosiło nic dobrego – najczęściej po checku z mojej strony rywal stawiał zakład, a ja pasowałem swoją rękę. Minęło wiele lat zanim dowiedziałem się, że czekać trzeba również z rękami, których nie zamierzamy foldować, tylko grać z nimi check-call lub nawet check-raise. Dziś bez zrównoważonego checku – z dobrymi i słabymi układami – nie wyobrażam sobie życia.

Check – moje ulubione zagranie

Tak, jest to czekanie. Jeden mały check potrafi zewrzeć styki w głowie rywala i zapewnić Wam cały jego stack. Furią wobec checków reagują zazwyczaj gracze, którzy ciągle znajdują się w pokerowym rozwoju tam, gdzie ja byłem na przełomie wieków. Oni po prostu sami czekają tylko wtedy, gdy szykują się do zrzucenia kart, i tak też interpretują Wasze czekanie. To dlatego jeden niewinny check działa na nich jak płachta czerwonego materiału na rozjuszonego byka.

Oczywiście nie czekam tylko po to, żeby sprowokować przeciwnika do zagrania grubego blefu. Szczerze powiedziawszy, jest to prawdopodobnie najrzadszy powód, dla którego obieram pasywną linię. Najbardziej popularnym jest czekanie mające na celu balansowanie checków z silnymi i słabymi układami, a w konsekwencji ochrona słabszego zakresu na każdym streecie. Zachowanie odpowiednich proporcji pomiędzy obiema liniami nie ma żadnego znaczenia, jeśli gramy przeciwko niedoświadczonym rywalom, ale może być sprawą szalenie istotną, gdy przychodzi nam się mierzyć z najlepszymi regami na naszych stawkach.

Nie dla reg warsów!

Pamiętajcie jednak, że proza życia cashowego grindera na mikrostawkach nie polega na mierzeniu się z regami. Jeśli takie jest środowisko, w którym prowadzicie swoje gry, to prawdopodobnie robicie coś nie tak, i zalecałbym Wam zmianę formatu/odmiany lub poker roomu. Jest tyle „łatwych pieniędzy” do podniesienia z pokerowych stołów, że w grach do stawek NL25 czy NL50 nie ma co zawracać sobie głowy nadmiernie częstymi konfrontacjami z regami. W związku z powyższym, przy założeniu, że gro Waszych przeciwników będą stanowili gracze rekreacyjni, będziecie musieli… Tadammm! Właściwie to nic nie musicie robić – możecie być zupełnie szczerzy, a rywale i tak nie będą potrafili wykorzystać Waszej strategii „jak mam, to gram, a jak nie mam, to czekam”. Nie będą, ponieważ nie interesuje ich Wasze czekanie, a wyłącznie ich własne karty.

Czy czekaniem nie zostawiam gotówki na stole?

Dlatego też zapomnijcie o balansie! Czekanie ze słabymi. ale również z silnymi układami będzie dla Was strategią podwójnie przegrywającą: po pierwsze, nie zgarniecie tyle value, ile moglibyście zgarnąć, gdybyście byli bardziej aktywni, a po drugie, rozdawnictwo equity (w tym kontekście i w wolnym tłumaczeniu rozumiane jako rozdawnictwo szans na wygraną) może mieć opłakane skutki. Oczywiście mówię tutaj o drugiej części zdania na temat czekania. Nadal ze słabymi układami chcecie po prostu czekać i je foldować do agresji.

Ostatnio w trakcie analizy swoich rozdań doszedłem do wniosku, że nadużywam checku. Działo się to w starciach z graczami regularnymi, co nieco uśpiło moją czujność. Po zbadaniu problemu doszedłem do prostego wniosku: to, że ktoś codziennie melduje się przy stołach, nie robi jeszcze z niego rega, a bardziej pokerowego bywalca. Jak się okazało, jest to ogromna różnica, co zaowocowało zmianą mojego podejścia do oznaczania graczy. Taki słaby reg otrzymał ode mnie tag „bywalec”, co plasuje go w hierarchii niemal na równi z przeciwnikami, w starciu z którymi nie gram zrównoważonych checków.

Podsumowanie

Czekanie jest nudne, bo nie można dzięki niemu wygrać puli – powiedzą niedoświadczeni gracze. Jak wiemy, jest to stwierdzenie nieprawdziwe, bo często odpowiednio wpleciony w linię check umożliwi Wam zgarnięcie całego stacka rywala, którego betem dawno wypłoszylibyście z rozdania. To właśnie czekanie sprawia, że przeciwnik może dobrać do drugiego najlepszego układu lub mylnie zinterpretować Waszą pasywność jako oznakę słabości.

W starciach z trudniejszymi przeciwnikami czekanie, zarówno ze słabymi, jak i silnymi układami, jest naturalnym elementem zrównoważonej strategii gry.

Zapomnijcie o pozostawaniu w równowadze w większości gier, w jakich bierzecie udział na mikrostawkach.

The post Granie na czekanie. Kiedy ma sens? Kiedy przynosi straty? appeared first on PokerGround.com.

Powered by WPeMatico